Kilka słów o Nikon D7100

października 14, 2014 Mateusz Arbatowski 0 Comments


Dwa tygodnie temu dostałem od Nikona przesyłkę z lustrzanką Nikon D7100 + obiektyw Nikkor 18-105 mm 3,5-5,6 oraz aparat kompaktowy Nikon COOLPIX L830. Niestety po rozpakowaniu okazało się, że szkło obiektywu Nikkor jest porysowane, przez co na zdjęciach widoczne są defekty, dlatego zbytnio nie mogłem sprawdzić w stu procentach sprzętu, napiszę więc krótką recenzję. 



Nikon D7100 przeznaczony jest dla zaawansowanych amatorów. Na pierwszy rzut oka łudząco przypomina model D600. Jedyną zauważalną różnicą, oprócz oznaczeń z nazwą modelu i matrycy, jest mikrofon stereo ulokowany w D7100 u góry, tuż przy wybudowanej lampie błyskowej. Zastosowano materiały bardzo dobrej jakości. Nic nie trzeszczy, guma jest twarda, ale przyjemna w dotyku, przyciski mają przyjemny skok. 

Z tyłu znajduje się 3,2-calowy wyświetlacz LCD. To ekran z najwyższej półki – jasny, kontrastowy, szkoda tylko, że nie jest to odchylany ani dotykowy wyświetlacz, co byłoby znacznym ułatwieniem podczas fotografowania. Świetnym jak dla mnie rozwiązaniem jest dodatkowy, mały wyświetlacz na górze aparatu, na którym widać ustawione parametry.

Z boku znajduje się podwójny slot na karty SD, a po drugiej stronie komora ze złączami USB, HDMI, MIC, GPS oraz minijack. Chroniące je gumy wyglądają na dosyć solidne.

Sercem lustrzanki jest matryca o rozdzielczości 24,1 mln pikseli, która pozwala na zdjęcia i nagrywanie filmów o na prawdę wysokiej jakości.

Lustrzanka dobrze leży w dłoni, jej obsługa jest prosta i dosyć przyjemna. Pozostały mi stare przyzwyczajenia po poprzednim moim modelu D3200 i przyznam szczerze, że trochę czasu mi zajęło zanim nauczyłem się płynnie obsługiwać menu. Oprócz oprogramowania i wielu poszerzonych funkcji, na korpusie mamy również więcej guzików, dzięki których nie musimy szukać wybranych ustawień na wyświetlaczu. To znacznie przyśpiesza obsługę. 

Jak w każdym Nikonie plusem są dwie tarcze (z tyłu i z przodu) służące do ustawiania czasu naświetlania i wartości przysłony. Trochę irytujący jest tzw. grzybek, czyli tarcza trybów oraz pracy migawki, która niestety nie sprawdza się najlepiej. Wprawdzie blokada zabezpiecza pokrętło przez przypadkowym przestawieniem trybu, jednak celowe przełączanie trybów jest niewygodne, a tarcza pracuje ze zbyt dużym oporem.


Przykładowe zdjęcie, na którym akurat nie widać defektu:



Inni zobaczyli też:

0 komentarze:

Wyraź swoją opinię! Komentarz zostanie opublikowany po akceptacji autora. Zachęcam również do śledzenia bloga!